...
Taki ciężki tydzień teraz. A ja jak zwykle za nic nie mogę się zabrać i suma sumarum ciągle się opierdalam.
Czekam na weekend, chociaż przed nim morderczy czwartek ;/ W weekend w końcu zabiorę swojego golfa.. Został silniczek krokowy, mała szyba, sprzęt audio, choć to już moja osobista zachcianka i to już wszystko! Co za ulga.. Moje auto. Jak to brzmi. Moje i tylko moje. Wszystko za własne pieniądze. Jestem z siebie dumna. A co!
Przerzucę się na blog.pl bo muszę odpocząć od naszej-klasy.. Coraz bardziej mnie ta strona dołuje.. Przeżyłam już panikowanie na temat stu słubów znajomych i takiej samej liczby zaręczyn. Pocieszałam się, że jeszcze większość jednak tego nie zrobiła. Ale co tam nie wejdę, to w nowo dodanych zdjęciach widzę same pary. I to akurat teraz, kiedy z każdym dniem coraz bardziej mam dość samotności. Za kilka dni będę mogła powiedzieć, że jestem dłużej sama niż byłam z jedyną miłością mojego życia.. Okrutne to wszystko.. Potrzebuję miłości. Bardzo.
To zabawne. Ostatnio stwierdziłam, że zaczynam zachowywać się jak desperatka. A mimo to, nie potrafię się przekonać do ani jednego z tych facetów, których mam na wyciągnięcie ręki. Wciąż czekam na księcia z bajki? Jakie to głupie.. ;/
Eks się odezwał. W juwenaliową noc. Pijany jak stodoła, po dokładnie 5 miesiącach ciszy. ";*" o 4:22 nad ranem. Cóż za wymowna treść. Wiele miesięcy po rozstaniu toczyliśmy jakąś bezsensowną batalię telefoniczno-smsową... Kiedy w końcu po wielu nieudanych próbach udało się ten kontakt na dobre zerwać, on ot tak, po 5 miesiącach sobie napisał.. I nic. Może jakaś mikroskopijna część mnie za nim wciąż tęskni, może nawet coś czuje !? Ale po tym co się stało, co się działo, po tych kłamstwach nigdy, ale to przenigdy nie potrafiłabym z nim być..
I co teraz? Żadnego byłego, żadnego z tych których znam. Głośno się śmieję, że przyzwyczajam się do samotności i będę całe życie szła sama. A tak naprawdę czekam wciąż na cud..
Ojapierdole. Jak tu się wszystko pozmieniało. Człowiek zakładał w gimnazjum blogi, bo moda taka i skoro wszyscy to czemu nie ja.. Zresztą w tamtych czasach miałam jeszcze jakieś zapędy humanistyczne i rozpisywanie się na 3 strony sprawiało mi niemałą frajdę. A teraz? Pani inżynier wróciła na swoje stare śmieci. Ciekawe po co. Mój słomiany zapał doszedł do głosu. Zresztą skoro całe moje życie właśnie wywraca się do góry nogami to dlaczego nie dołożyć jeszcze do tego powrotu do pisania. W sumie nie jest to taki głupi pomysł, mając na uwadze, to co z moimi zdolnościami językowymi zrobiła politechnika.. Minimalizm jest dobry. Ale nie zawsze. Krótko, zwięźle i na temat. Od myślników równoważnikami zdań. Od kilku dobrych lat nie czytam żadnych książek. W ogóle.. Jedyną moją lekturą są 1500stronnicowe kolubryny specjalnościowe. Wszystko na ten temat. A czytało się kiedyś makulaturę tonami.. Harry Potter – to był szał :D Szałowe czasy.. Szalenie za nimi tęsknię. Co zrobić – starość nie radość.
Zmiany, zmiany, zmiany. Skrótowo:
- kupiłam samochód. swój. własny. za własne pieniądze. pierwszy. nareszcie.
- po 8 latach przemeblowuję pokój
- zdrowie mi się rooooozzpieeerdoooliiiiłoooo
- intensywna dieta się zaczęła wraz z dniem dzisiejszym
Tyle planów. Tyle problemów. A człowiekowi wydawało się, że nie wie co zrobić ze swoim życiem kiedy miał 18 lat.
Czy ja w ogóle nie jestem za stara na marudzenie?
skomentuj (0)